Tuesday, 22 July 2014

Jak przewozić zwierzęta na rowerze?

Co to jest: ma cztery łapy, dwie nogi i dwa koła? Ja i mój kot w drodze do weterynarza :) Jeszcze kilka lat temu byliśmy sensacją, kiedy na rowerze śmigaliśmy przez miasto. Tym bardziej, że moje koty organicznie nienawidzą przemieszczania się (czymkolwiek. No, chyba, że na własnych łapach) i z koszyka rowerowego zazwyczaj dobywa się podczas naszych przejażdżek dźwięk podobny syrenie alarmowej. Ale to, że moje futrzaki są rozpieszczone, nie powinno nikogo zniechęcać. Teraz coraz więcej osób przekonuje się do transportowania zwierząt po mieście rowerem; dla tych, którzy i które zastanawiają się, jak do tej sprawy podejść, przygotowałam niniejszy poradnik.

Koszyki
Jeśli Twoje zwierzę jest małe (kot, niewielki pies, fretka itp) idealny będzie koszyk przedni. Tego typu kosze utrzymują zazwyczaj do 8kg, są bardzo szybkie w montażu i demontażu. Wyposażone w specjalną kratkę, zabezpieczają nas i pupila przed jego niespodziewanymi reakcjami na ruch uliczny.

Koszyk Pupil (do kupienia tutaj) - w trakcie sesji rolę psa pełnił słoń.


Bardzo grzeczne, przyzwyczajone do jazdy zwierzaki, mogą również przemieszczać się w koszykach bez kratki - jednak tylko wtedy, kiedy jesteśmy stuprocentowo pewni, że nie przyjdzie mu go głowy nic głupiego.

Klienci naszego butiku na Dietla 45 w Krakowie. Stylowa trójka.

Koszyki tylne będą natomiast doskonałym rozwiązaniem dla właścicieli nieco większych psów (albo np. kotów rasy Maine Coon lub dwóch małych zwierząt naraz). Mieszczą zwierzęta do 15kg wagi, przykręcane są do bagażnika za pomocą specjalnego, bardzo wytrzymałego, regulowanego zacisku. 

Dumny kot Wnuczuś pozuje do zdjęcia. Koszyk do kupienia tutaj.



Dla komfortu zwierzaka koszyk warto wyposażyć również we wkład, który zabezpiecza przed zadraśnięciami ze strony wikliny, a w razie potrzeby możemy go wyprać. Wkłady, które pasują do obu typów koszy znajdziesz tutaj.

Niezależnie, czy kupujemy kosz przedni, czy tylny, warto dodatkowo zabezpieczyć w nim zwierzę szeleczkami poprzez przypięcie ich do części koszyka. Nigdy nie używajmy w tym celu smyczy!


Torby
Jeżeli nie mamy możliwości zamontowania na rowerze koszyka, możemy jeszcze rozważyć zakup plecaka do przewozu czworonoga. Taki plecak powinien mieć odpowiednie otwory pokryte siatką, by zwierzę mogło prawidłowo oddychać. Warto też zwrócić uwagę na nośność i wymiary. Plecaki są odpowiednie do przewozu mniejszych zwierząt, przydadzą się także poza rowerem.

Zalecamy mimo wszystko trzymanie zwierzęcia w całości w plecaku :)


Ważne!
Przede wszystkim, zwierzęcia nie należy stresować. Jeżeli jest przyzwyczajone do jazdy samochodem, autobusem czy do bycia noszonym na rękach, postaraj się powoli przyzwyczajać je do roweru. Pierwsze przejażdżki nie powinny być długie. Dobro zwierzęcia powinno być najważniejsze. A jeżeli Twój pies (lub - rzadziej - kot) jest takim amatorem spacerów i truchciku, że na nic innego nie da się go namówić, warto jeszcze wypróbować taki patent: 

Cycleash - dzięki tej konstrukcji smyczy, nie musimy trzymać jej w ręce 

A dla bardzo, bardzo rozpieszczanych i wygodnych czworonogów rozwiązanie rodem z ulic Trójmiasta - przyczepki rowerowe, zazwyczaj używane do przewożenia dzieci, doskonale nadają się też do transportu bagażu lub właśnie zwierząt. Na przykład takich uroczych buldogów:



Thursday, 10 July 2014

Creme Molly Belle - the Polka Dot Bicycle

For English scroll down

Oto dowód na to, że - wbrew stereoptypom - gdzie dwóch Polaków zbierze się razem, efekty mogą być wspaniałe! Przedstawiamy Wam Creme Molly Belle, efekt pracy ekipy Bike Belle i Creme Cycles. Od dawna marzyłyśmy o stworzeniu roweru w nasze ukochane groszki typu polka dots i wreszcie się udało.

Ściśle limitowana edycja rowerów Creme Molly Belle składa się z dwóch niezwykłych modeli miejskich damek w stonowanej, eleganckiej kolorystyce - czerni w białe grochy lub bieli w czarne grochy. Rowery zostały wykonane ręcznie w Polsce, na wysokiej jakości podzespołach. W zestawie z rowerem znajdują się akcesoria Bike Belle: nakrętki na wentyle Cappucino, stylowe kosze rowerowe z kolekcji Polka, dwustronne pokrowce na siodełka w groszki (z jednej strony zapobiegające "przyklejaniu się" do siodełka; z drugiej - zamoczeniu siedzenia podczas deszczu).

Kolekcja dostępna jest wyłącznie na www.BikeBelle.pl









Here comes the Polka Dot bike we've been dreaming of for quite a while. Creme Molly Belle smoothly combines elegance with retro styling and a modern twist. Fully made in Poland, this beauty comes in two classy colourways: white dots on black and black dots on white. The bicycle comes complete with a set of Bike Belle accessories: a stylish bike basket with liner, a matching seat cover, a cute bell and utterly amazing valve caps in a shape of cappucino cups. Exclusively available at www.BikeBelle.com

Monday, 7 July 2014

Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku...

Oj, bardzo, ale to bardzo myli się ten kto uważa dzwonek rowerowy za zwykły gadżet. To małe, niepozorne urządzenie spełnia tak naprawdę szereg bardzo przydatnych funkcji. Najważniejsza z nich to oczywiście ostrzegawcza. Dlatego zgodnie z prawem o ruchu drogowym (tak, tak to poważna sprawa) sygnalizacja dźwiękowa jest obowiązkowa. Nie ma lepszego sposobu na pozbycie się przeszkody utrudniającej jazdę niż nagły, niespodziewany dźwięk. Oczywiście byle tylko niezbyt przerażający. Pewnie nie raz ktoś zupełnie z zaskoczenia pojawił się na twojej drodze albo znienacka wyskoczył Ci jakiś zwierzak, a dzwonek w takiej sytuacji okazał się niezbędny.






v  Radosnym dźwiękiem można też oczywiście kogoś przywitać J Wyruszasz na rowerową trasę, do parku albo nad Wisłę i nagle spotykasz znajomych, no to ciach – dzwonisz!
v  Nie lubisz zbyt długiej ciszy, zapomniałeś zabrać sprzętu grającego, więc sobie nie nucisz pod nosem, bo to przecież nie prysznic tylko – dzwonisz!
v  Jeździsz do pracy na rowerze ze swoją koleżanką/kolegą, podjeżdżasz pod jej/jego dom i zamiast dzwonić telefonem, żeby wiedzieli, że już czekasz, sięgasz palcem do tego na kierownicy i.. oczywiście – dzwonisz!  
v  Masz wyczucie stylu,  więc dbasz o detale, wiesz, że dzwonek rowerowy musi pasować do twojego roweru, porażona/porażony efektem – dzwonisz!    ;)
v  Widzisz ładną dziewczynę/chłopaka, spoglądasz w jej/jego stronę z roweru i porozumiewawczo – dzwonisz!
v  Nic wielkiego się  nie dzieje, ale masz przy rowerze dzwonek, więc sobie tak po prostu – dzwonisz!

Pamiętaj, dzwonek rowerowy to nie kaprys, ale esencja stylu rowerowego życia!

Monday, 30 June 2014

Rowerowe powroty

Lubimy wracać do przeszłości, wspominać stare, dobre czasy, mimo że nie zawsze aż takie wspaniałe były. Najchętniej cofamy się myślami do okresu naszej młodości i dzieciństwa, które zawsze będzie kojarzyć się z beztroską. Trudno w to uwierzyć, ale jeszcze nie tak dawno nie było wypasionych, wiolofunkcyjnych smartfonów, tabletów i innych technologicznych nowinek. Wolny czas spędzało się trochę inaczej i nierzadko w towarzstwie – ROWERU.  Wigry, Uniwesale, Jubilaty, Bobiki i dziecięce rowery o przesympatycznej nazwie Reksio zapełniały polskie ulice. Posiadanie własnego roweru to było coś.


Zwykle takim rowerowym przełomem w życiu była Komunia – wiadomo dlaczego. Jedni dostawali wtedy swoje pierwsze dwukołowe maszyny, a inni po prostu  kolejną nowszą, ulepszą wersję. Dla wielu takim dzisiejszym „must have”, istnym spełnieniem marzeniem był rower górski. Licytacja kto ma więcej przerzutek, ładniejszy kolor, większe kółka była czymś zupełnie normalnym. Z resztą nic dziwnego –  na góralu można było trochę bardziej poszaleć.


Najlepsze rowerowe momenty, które się najdłużej pamięta to nie tylko udane zjazdy ze stromej górki czy wyścigi, ale też przewrotnie wszelkie nietypowe wywrotki i  upadki. Pompowanie roweru, dokręcanie wentyli, spadający łańcuch był nieodłącznym elementem życia każdego początkującego rowerzysty. Jeśli ktoś myśli, że czasy personalizacji własnego sprzętu użytkowego dopiero nastają jest w błędzie. Dawniej właściciel też dbał o swoje dwa kółka  i wykorzystywał do tego celu wszelkie dostępne sposoby i środki. Koraliki na szprychy, naklejki na ramę, dziwnie brzmiące dzwonki  czy retro lampki na dynamo zdobiły ukochane pojazdy.

Źródło: www.demotywatory.pl

Było, ale wcale nie minęło! Wspomnienia wracają, moda wraca i my też zachęcamy do takich pięknych powrotów. Byle tylko miłość do rowerów niezmiennie trwała!  

Monday, 23 June 2014

Dzień Ojca Rowerzysty

Ja, tata i rower! A może odwrotnie? Kolejność nie ma tutaj  żadnego znaczenia. Dzisiejsze święto jest potrójnie ważne. Wyjątkowe dla naszych kochanych rodzicieli, ale także dla nas i naszych dwukołowych pojazdów. Choć każda reguła ma jakieś wyjątki to jednak w większości przypadków właśnie tata towarzyszył nam podczas naszych pierwszych rowerowych lekcji. Dzień Ojca jest zatem świetną okazją do sięgnięcia pamięcią wstecz. Kijek za siodełkiem, dodatkowe dwa małe kółeczka przy tylnim kole, łagodna górka,  pierwsze upadki, łzy bólu i szczęścia, radość, a w końcu najważniejsze – dumny tata. Pewnie nie raz i nie dwa twój ojciec ratował z opresji kiedy poszła dętka, uszło powietrze z opony,  szwankowało światełko, a hamulce nie działały jak trzeba. Dlatego też każdy jeden zmotoryzowany, a raczej zroweryzowany ojciec będzie zachwycony propozycją wspólnego rowerowego wypadu. Co tam kwiatki i czekoladki kiedy można celebrować absolutnie po męsku na dwóch kółkach. 


Jaki Pan taki rower i odwrotnie jaki rower taki pan. Jeśli nie masz jeszcze prezentu nic się nie martw. Bike Belle ma dla Ciebie całe mnóstwo rowerowych akcesoriów idelanych na tę szczególną okazję, które z pewnością spodobają się wszystkim tatom obchodzących swój jeden i jedyny taki dzień w roku. Zadaj sobie tylko szybkie pytanie jaki jest twój ukochany rodziciel i czym prędzej skorzystaj z pomocy naszego odjechanego butiku, a potem ruszajcie na odświętnych pojazdach w nieznane.

Oto nasze propozycję!

Tata kawalarz:
Twój tata ceni sobie przede wszytkim poczucie humoru? Świetnie, bo my również. Mamy dla niego masę śmiesznych dzwonków o zabawnym kształcie i wyglądzie. Dzwonek rowerowy z dzięciołem, dzwonek w kształcie piłki golfowej albo  piłki nożnej. Na pewno będzie zachwycony, a dźwięk będzie go odtąd prowadził niezależnie od przeszkód napotkanych na drodze. Rower nareszcie nabierze wesołego usposobienia adekwatnego do osobowości taty kawalarza.


Tata miłośnik luksusu:
Twój tata to prawdziwy esceta, który ceni sobie ład i elegancję? W takim razie z pewnością spodobają mu się nasze stylowe sakwy rowerowe. Wykonane z wysokiej jakości materiału, a przy tym bardzo gustowne dodadzą jego rowerowi szykowności. Jeśli podarujesz  mu do tego skórzane solidne siodło, luksusowe chwyty rowerowe albo designerski kask ochronny będzie wniebowzięty, a jazda na rowerze będzie dla niego prawdziwą ucztą smaku.

Tata biznesmen:
Twój tata to typowy biznesmen? Ciągle zabiegany, z laptopem i komórką w ręce? Jesteśmy przekonani, że nie odmówi naszym świetnym torbom na rower, w których bez problemu przewiezie swój cenny sprzęt. W ciągłym pośpiechu i ruchu podczas omijania ulicznych korków przyda mu się również nasze eleganckie oświetlenie. Lampka ładowana na usb – o tak jak przystało na biznesmena będzie przeszczęśliwy.


Tata konserwatysta:
Twój tata nie lubi nowinek technologicznych? Preferuje proste i praktyczne rozwiązania? Nasza pompka rowerowa na pewno się przyda. Nie zajmuje dużo miejca, w nagłych i nieprzewidzianych sytuacjach będzie jak znalazł. Dwustronny pokrowiec na siodełko także go w pełni usatysfakcjonuje. Z jednej strony zapewni komfort jazdy, a z drugiej ochroni siodełko przed deszczem. Użyteczność ponad wszystko!

Życzymy rowerowego Dnia Ojca! 

Friday, 13 June 2014

6 rzeczy, których rowerzystka potrzebuje na upalny dzień

/nie, żebym narzekała. Tysiąckroć bardziej lubię upały niż mrozy, ale chyba nie będzie nic oburzającego w stwierdzeniu, że jazda rowerem w upał nie należy do piątki moich ulubionych okoliczności. Nie, żebym narzekała. Odcinki, które mogę pokonać równym, niespiesznym tempem w kwadrans nie sprawiają mi przy takiej pogodzie problemu. Co innego tak zwane "jeżdżenie za sprawami". "Jeżdżenie za sprawami" wymaga czasu, czasem i wysiłku, by podjechać pod nieprzyjemne wzniesienie, czy dwoeiźć na miejsce spory ładunek. A im dłużej jednorazowo pozostajemy na rowerze w upalnej aurze, tym bliżsi jesteśmy rzucenia nieprzyjemnym słowem w stronę naszych dwóch kółek. A przecież to nie ich wina, że jest gorąco.Oto więc kilka - sprawdzonych - sposobów na zredukowanie rozmaitych uciązliwości, które mogą się pojawić podczas letnich kursów na rowerze. Część z nich możecie zobaczyć tutaj, część dodałam, nauczona doświadczeniem.
Klimatyzacja w sprayu
Doskonałe, proste i tanie rozwiązanie. Zwykły spryskiwacz fryzjerski (lub większy, jak do kwiatków) używany w czasie jazdy daje efekt przyjemnej, chłodzącej bryzy. Zawsze wożę go w koszyku podczas przejazdów w gorącedni i nigdy mnie nie zawiódł. Wystarczy podczas jazdy prysnąć wodą przed siebie. Uwaga - należy używać go rozsądnie, ponieważ nadużywany może prowadzić do przeziębień. 
dostępne np. w hairstore.pl
Czapka, kapelusz, chustkaPoczas upałów niezwykle ważne jest, by chronić głowę. Pomoże tym czapka lub kapelusz Najlepiej sprawdzają się słomkowe lub wykonane z miękkiego płótna czy papierowego splotu - są lekkie i dobrze chronią przed słońcem. Doskonałym rozwiązaniem jest sznurek lub wstązka przyczepiona do kapelusza, dzięi czemu podczas jazdy nie będzie nam odlatywał. Panie mogą też rozważyć fantazyjnie zawiązaną na głowie jedwabną hustę.

Pokrowiec na siodełko
Szczególnie przydatny gadżet dla pań jeżdżących w krótkich spodenkach lub minispódniczkach. Większość siodełek powleczona jest tworzywem sztucznym lub ekoskórą, które podczas gorących dni nie tylko się nagrzewają, ale powodują też efekt  "przyklejania się" skóry do powierzchni siodełka. Dobrym rozwiązaniem tego problemu jest bawełniany pokrowiec na siodełko. Ten na zdjęciu poniżej jest dwustronny - posłuży więc nie tylko w upale, ale i na deszczu. Można go też przywiązać do siodełka.

Chusteczki odświeżające
Chociaż zazwyczaj pytanie o prysznic w pracy zbywam innym - "A co, czy ja się ścigam w Tour de France?" - to muszę przyznać, że w upalne dni nawet po krótkim przejeździe pragnę prysznica jak kania dżdżu. Kiedy nie mam do niego dostępu, zazwyczaj ratuję się chusteczkami odświeżającymi - chwała temu, kto je wymyślił!
Torba na laptopa/sakwy zamiast plecaka
Kolejny element, dzięki któremu będziemy mniej odczuwać gorąco i w efekcie - pocić się mniej. Jeżeli swój codzienny bagaż zazwyczaj wozisz w plecaku, w letnie dni zrezygnuj z niego na rzecz sakiew lub toreb rowerowych. Przypięte do kierownicy lub bagażnika będą doskonale odciążać kręgosłup i uwolnią cię od mokrej plamy po plecaku na plecach. Po zejściu z roweru większości z nich użyjesz jako zwykłych toreb lub teczek.

Krem do opalania
Niby oczywiste, ale jednak nie dla wszystkich. Pamiętajmy o nałożeniu na skórę warstwy kremu z filtrem przed wyjściem z domu. Dzięki temu zmniejszamy ryzyko oparzeń i paskudztw typu czerniak. Nie warto się narażać.

Tuesday, 10 June 2014

Święto cykliczne wyjątkowo liczne!

W miniony weekend aż jedenaście polskich miast przeżywało prawdziwe rowerowe oblężenie. Wszystko za sprawą corocznej imprezy - Święta Cyklicznego. Jest to jeden z najbardziej obywatelskich festiwali rowerowych w Polsce. Mnóstwo różnych uczestników w bardzo różnym wieku, wśród których można znaleźć zapalonych rowerzystów, aktywistów, zupełnych amatorów jazdy na jednośladzie, miłośników przygód, ale też poszukiwaczy wrażeń. Choć motywacje do udziału w imprezie często bywają odmienne, idea pozostaje niezmiennie taka sama. Wszystkich łączy wspólny cel –  świętowanie wolności jaką daje jazda na rowerze. Uczestnicy poprzez udział w  finałowym Wielkim Przejeździe Rowerowym dają wyraz poparcia dla idei zrównoważonego transportu, uspokojenia ruchu samochodowego, tworzenia ścieżek rowerowych, poprawy bezpieczeństwa rowerzystów i pieszych, a przy tym wszyscy miło i aktywnie spędzają wolny czas. 



Nic więc dziwnego, że każda kolejna impreza przyciąga coraz więcej sympatyków, a liczba miast włączających się do rowerowej zabawy wciąż rośnie. Aż trudno uwierzyć, że początki  były naprawdę niewinne. Najpierw Kraków i pięćset uczestników już wtedy radujących serca organizatorów wydarzenia. Teraz mamy Kraków, Brzeg, Bydgoszcz, Trójmiasto, Łódź, Olkusz, Poznań, Szczecin, Warszawę, Wrocław oraz Zieloną Górę, ale też o kilka okrągłych zer liczniejszą liczbę uczestników, do których grona (skoro już o liczeniu mowa) zalicza się również Bike Belle.


Nasza reprezentacja w pełnej gotowości stawiła się na krakowskiej świątecznej trasie i z radością obserwowała całą masę zadowolonych rowerzystów, których tym razem było aż ponad trzy tysiące. Jeszcze większą przyjemność sprawiał nam widok  kolorowych rowerów zaopatrzonych w nasze kosze, siodełka oraz wdzięczne i dźwięczne dzwoneczki. Już teraz nie możemy doczekać się kolejnego Święta Cyklicznego. Mamy nadzieję, że ilość uczestników będzie niezmiennie rosła!